SPIS TREŚCI
GMO
Genetyczny gniew
Spór o żywność. Modyfikowane ziarno kontra oficjalne zakazy.
» więcej

KONCENTRACJA PRZEDSIĘBIORCÓW
Czy Novitus skusi się i kupi Elzab?
Z nowej emisji akcji Novitus zechce pozyskać z rynku około 22,5 mln złotych
» więcej

PODATKI
Akcyza na olej opałowy: od września kilkakrotny wzrost stawki
Resort finansów chce do września zrównać stawki akcyzy na olej opałowy i napędowy
» więcej

PODATKI
Podatek od unijnej pomocy
Według Ministerstwa Finansów trzeba opodatkować środki pomocowe z funduszy UE...

» więcej

PODATKI
Zmieniona interpretacja chroni jeszcze prawie rok
Urząd nie wymierzy podatku i nie nałoży kary - to skutki korzystnej interpretacji
» więcej

PODATKI
Precedensowy proces kancelarii Nowakowski i Wspólnicy

» więcej

NIEUCZCIWA KONKURENCJA I PRAKTYKI MONOPOLISTYCZNE
PKP Cargo wykorzystuje dominującą pozycję na rynku spedycyjnym
Prywatni przewoźnicy domagają się zaprzestania praktyk nieuczciwej konkurencji stosowanych przez spółkę PKP Cargo. Wnioski o wszczęcie postępowania przeciwko tej spółce złożyło sześciu przewoźników kolejowych.
» więcej

 

Biuletyn KNW nr 53 (15/2006).
Wstęp
 

Szanowni Państwo!


Z przyjemnością oddajemy Państwu do rąk kolejny numer Biuletynu Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

 

W dzisiejszym numerze szczególnej Państwa uwadze polecamy artykuł "Zmieniona interpretacja chroni jeszcze prawie rok" (dział Podatki), z obszerną wypowiedzią Piotra Bieńka, radcy prawnego, wspólnika Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy zrzeszonej w ConsortioLEX.

 

 

Z przyjemnością będziemy służyć Państwu naszą wiedzą i pomocą w wykorzystywaniu szans oraz rozwiązywaniu problemów.

 


Z pozdrowieniami

zespół KNW

 

 

 

 

 
GMO

Spór o żywność. Modyfikowane ziarno kontra oficjalne zakazy.
Genetyczny gniew

Spór o żywność Modyfikowane ziarno kontra oficjalne zakazy

Firmy rolno-spożywcze podjęły walkę z zakazem obrotu nasionami modyfikowanymi genetycznie. Z sukcesem.

 

Batalia o możliwość stosowania surowców zmodyfikowanych genetycznie (GMO) w Polsce jeszcze się nie skończyła. Firmy przechodzą do nowej, zdecydowanej ofensywy. Walka z zakazami za pomocą próśb i apeli spaliła na panewce, więc postanowiono wytoczyć ciężkie działa.

 

Cztery wyroki

Jako pierwsi bój z ustawowym zakazem obrotu nasionami GMO rozpoczęli dwaj dystrybutorzy nasion modyfikowanej genetycznie kukurydzy firmy Monsanto oraz Pioneer, którym odmówiono rejestracji nowych odmian w krajowym katalogu odmian roślin. Spółki zaskarżyły w sądzie odmowne decyzje Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin, utrzymane w mocy przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał precedensowe orzeczenia w sprawie powyższych decyzji. Orzekł o ich uchyleniu, stwierdzając, że ustawa o nasiennictwie w części wprowadzającej zakaz rejestracji odmian roślin GMO jest sprzeczna z dyrektywami Unii Europejskiej mówi Monika Jurkiewicz z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy, która reprezentowała interesy obu firm.

 

Czy to oznacza, że rośliny GMO będą teraz rejestrowane i dopuszczane do obrotu w Polsce? Niekoniecznie. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Nie wiadomo też, jak zachowa się resort rolnictwa, który może się od decyzji sądu odwołać.

 

Nie mamy jeszcze na piśmie wyroku ani jego uzasadnienia. Nie chcemy więc na razie komentować sprawy ucina dyskusję Bożena Nowicka, dyrektor Departamentu Nadzoru i Ochrony Roślin w resorcie rolnictwa.

 

Od nasion do żywności

Jedno jest pewne: branża rolno-spożywcza nie zamierza odpuścić. Wielu jej przedstawicieli mówi nawet o możliwości zaskarżenia ustawy o nasiennictwie do Trybunału Konstytucyjnego. Nie brak też głosów, że Komisja Europejska naciska na polski rząd, żeby zmienił tę ustawę.

Przedstawiciele branży argumentują, że możliwość stosowania surowców modyfikowanych genetycznie ma kolosalne znaczenie ekonomiczne zarówno dla rolników, jak i przemysłu rolno-spożywczego.

 

Surowce GMO są często tańsze i lepsze jakościowo od niemodyfikowanych odpowiedników. Ci, którzy ich używają, mogą uzyskać poważną przewagę konkurencyjną nad tymi, którzy nie mają do nich dostępu mówi Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Zastrzega jednak, że polski przemysł spożywczy nie pali się na razie do stosowania surowców GMO.

 

Społeczne postrzeganie żywności GMO jest u nas w dalszym ciągu negatywne. Dopóki tak będzie, przemysł nie będzie używać surowców GMO dodaje Andrzej Gantner.

 

Kierunek zmian wydaje się jednak oczywisty. Na przykład już dziś większość soi produkowanej na świecie to odmiany zmodyfikowane.

 

Okiem Eksperta

Maciej Tomaszewicz - sekretarz Izby Zbożowo-Paszowej

Co wyrośnie z tych nasion

Przewidziane na 2008 r. wprowadzenie zakazu stosowania surowców genetycznie zmodyfikowanych w produkcji pasz będzie mieć katastrofalne skutki dla przemysłu paszowego, a także dla całego sektora mięsnego oraz hodowców. Spowoduje spadek konkurencyjności. Jeśli władze nie zmienią tych planów, Polska stanie się europejskim skansenem rolno-spożywczym. Nic dziwnego, że krytyczny stosunek do polskiej ustawy o paszach ma Unia.


Wiktor Szczepaniak

źródło: Puls Biznesu z 29 stycznia 2007r.

 
KONCENTRACJA PRZEDSIĘBIORCÓW

Z nowej emisji akcji Novitus zechce pozyskać z rynku około 22,5 mln złotych
Czy Novitus skusi się i kupi Elzab?

 

Za kilka tygodni zmienią się przepisy o ochronie konkurencji. Wtedy wiodące spółki na rynku kas fiskalnych nie musiałyby mieć zgody prezesa UOKiK na połączenie.

Czy Novitus, największy polski producent kas fiskalnych, może przejąć swojego największego konkurenta - Elzab? Przedstawiciele Novitusa podkreślają, że obecnie są zainteresowani przede wszystkim spółkami produkującymi oprogramowanie. Pytani wprost nie mówią jednak "stanowczo nie". Na sprzedaż jest pakiet prawie 58 proc. akcji Elzabu.

 

Inwestor dla producenta kas poszukiwany od dawna

Właściciel zabrzańskiej spółki Elzab, włoski koncern MWCR, już wiosną 2006 r. poszukiwał kupca na posiadany przez siebie pakiet. Podobno trwały negocjacje z potencjalnymi nabywcami, jednak MWCR nie udzielał na ten temat żadnych informacji. We wrześniu okazało się, że włoska firma stoi na skraju bankructwa. Jej majątek, razem z akcjami Elzabu, przejął syndyk. - MWCR albo niezbyt intensywnie prowadził poszukiwania nabywcy, albo nie znalazł takiego, który by mu odpowiadał. Nie sądzę, by w obecnej sytuacji szybko pojawił się kupiec i transakcja została zamknięta - mówił prezes Elzabu Jerzy Biernat po informacji o kłopotach MWCR. Jak się okazało, miał rację. Dopiero w połowie stycznia syndyk poinformował, że wynajął polską kancelarię prawną Oleś&Rodzynkiewicz oraz firmę Raiffeisen Investment, by pomogły znaleźć inwestora dla Elzabu. Firmy te są jednak zobowiązane do nieudzielania żadnych informacji w tej sprawie. Wystawiony na sprzedaż pakiet akcji Elzabu jest wart obecnie ponad 45 mln zł.

 

Teraz oprogramowanie

Novitus, który przejął niedawno prawie 30 proc. akcji firmy informatycznej CSS za ponad 30 mln zł, planuje kolejną emisję. Początkowo chciał wyemitować do 800 tys. akcji. Poniedziałkowe NWZA podniosło tę liczbę do 1 mln walorów. Spółce zależy na jak najszybszym jej przeprowadzeniu, aby sfinalizować kolejne dwa przejęcia. - W tej chwili najbardziej jesteśmy zainteresowani firmami, które pozwolą nam na poszerzenie oferty - mówi rzecznik Novitusa Piotr Marzec. - Chcemy mieć kompleksową propozycję dla firm usługowych, handlowych i zajmujących się logistyką. To, czego nam brakuje, to oprogramowanie - dodaje. Przedstawiciel Compu (do którego należy 55,6 proc. akcji Novitusa) również mówi nieoficjalnie, że producent kas jest obecnie bardziej zainteresowany firmami zajmującymi się nową dla Novitusa działalnością. Piotr Marzec przyznaje jednak, że Novitus pilnie śledzi, co dzieje się z Elzabem. - Przyglądamy się Elzabowi, to jeden z naszych głównych konkurentów - mówi.

 

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się też, że jednym z czynników zniechęcających Novitusa do przejęcia konkurenta jest nie tylko chęć zrealizowania nowej strategii, lecz także przepisy wynikające z ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Wymagają one zgłoszenia zamiaru koncentracji prezesowi UOKiK. Problem jednak jest do rozwiązania. - Przepisy niedługo się zmienią. Wystarczy, że przedsiębiorstwa poczekają i być może wcale nie będą musiały zgłaszać transakcji - twierdzi Piotr Ładoń z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

 

Czekają już prawie rok

Zdaniem prezesa Elzabu Jerzego Biernata, komunikat o powołaniu doradców do sprzedaży pakietu akcji nie oznacza jeszcze, że właściciel jest bliżej znalezienia inwestora dla zabrzańskiej firmy. - Mówi jedynie, że proces poszukiwania nadal trwa - twierdzi prezes. - Na pierwszy rzut oka dla spółki lepszy byłby inwestor strategiczny niż finansowy, jednak w rzeczywistości zależy to od wielu czynników - mówi Jerzy Biernat. Dodaje, że na bieżącą działalność spółki niepewność związana z kwestiami właścicielskimi nie ma większego wpływu. - Oczywiście, że wolelibyśmy jak najszybciej wiedzieć, kto zostanie właścicielem Elzabu. Jednak zawsze byliśmy raczej niezależni od MWCR i na co dzień działamy bez zmian - stwierdza prezes.

Na polskim rynku nie ma wielu kandydatów ze ścisłej branży kas fiskalnych, którzy mogliby kupić Elzab. Poza Novitusem (w 2005 r. miał ok. 24 proc.) i spółką z Zabrza (ok. 19 proc.) pozostałą część rynku dzielą między siebie niemal po równo przedsiębiorstwa takie jak Posnet, Innova i Torell (dystrybutor Sharpa i IBM).

Na świecie liczą się m.in. specjalizujące się w urządzeniach fiskalnych NCR, Royal i Sharp. Kasy produkują też koncerny elektroniczne, takie jak Toshiba, IBM i Casio.

 

Komentarze

Piotr Ładoń - Kancelaria Nowakowski i Wspólnicy

Nowe progi koncentracji niedługo zostaną znacznie podniesione.

W świetle obecnie obowiązujących przepisów zamiar koncentracji muszą zgłaszać firmy, których grupy kapitałowe mają łącznie obroty wyższe niż 50 mln euro. Jeżeli przekraczają ten próg, muszą złożyć odpowiedni wniosek do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd zbada, czy podmiot po dokonaniu koncentracji osiągnie pozycję dominującą, czyli, czy jego udział przekroczy 40 proc. w tzw. rynku właściwym. Rynek ten jest wyznaczany przez UOKiK.

To, czy za taki podmiot zostałyby ewentualnie uznane Elzab z Novitusem, zależy od tego, czy za rynek właściwy prezes uznałby Polskę czy Unię Europejską. Jeśli Polskę i udział tych podmiotów przekroczyłby 40 proc., to spółka przejmująca musiałaby udowodnić, że jako podmiot dominujący nie ograniczy istotnie konkurencji. Prezes UOKiK ma 60 dni na wydanie decyzji. Jednak termin ten może zostać przedłużony, jeśli spółka będzie musiała dostarczyć dodatkowe dokumenty.

Jednak przepisy niedługo się zmienią. 12 stycznia Sejm przyjął nową ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów. Progi, powyżej których trzeba zgłaszać zamiar koncentracji, zostaną podniesione.

Milena Olszewska- Analityk w KBC Securities

Novitus raczej nie kupi konkurenta

Moim zdaniem, zakup pakietu kontrolnego Elzabu przez Novitusa mógłby zostać zablokowany lub obostrzony restrykcjami przez UOKiK, gdyż połączone spółki miałyby powyżej 40 proc. udziału w rynku. Korzystniejsze dla Novitusa wydaje mi się budowanie wartości poprzez poszerzanie oferty produktów, a nie jej multiplikowanie. Myślę, że Novitus rozważyłby możliwość zakupu Elzabu tylko wtedy, gdyby spółką z Zabrza zainteresował się silny konkurent, który mógłby zagrozić pozycji Novitusa na rynku kas fiskalnych.

Obie spółki są podobne pod względem notowań i zysków

Notowania Elzabu i Novitusa poruszają się w podobnym rytmie. Po silnej zwyżce

na jesieni kursy obu spółek wyznaczyły szczyty już na początku listopada, mimo

że szeroki rynek akcji rósł nadal. W obu przypadkach trwająca korekta nie jest jeszcze równoznaczna

z zakończeniem trendów wzrostowych. Spółki są także zbliżone jeśli chodzi o wyceny rynkowe. Wskaźnik C/Z dla Elzabu to 12,2, a dla Novitusa 13,5. Nie są to szczególnie wysokie wyceny na tle innych branż. Obie firmy są też porównywalne pod względem wielkości zysków. Po III kw. ub.r. nieco większy był

12-miesięczny zysk netto Novitusa. Wyniósł prawie

7,7 mln zł, wobec niespełna

6,5 mln zł w przypadku Elzabu. Jednak to Elzab prowadzi pod względem dynamiki. Od czasu pojawienia się na giełdzie Novitusa nie zanotowano jeszcze ani jednego kwartału, w którym jego 12-miesięczny zysk rósłby szybciej niż zysk Elzabu (ostatnio wzrost wyniósł odpowiednio 9,5 proc. i 20,9 proc.).

 

źródło: Parkiet - 17 stycznia 2007r.

 
PODATKI

Resort finansów chce do września zrównać stawki akcyzy na olej opałowy i napędowy
Akcyza na olej opałowy: od września kilkakrotny wzrost stawki

Resort finansów chce do września zrównać stawki akcyzy na olej opałowy i napędowy 
Branża paliwowa ostrzega, że wzrost cen oleju opałowego może mieć fatalne skutki
Na najbliższym posiedzeniu Sejmu posłowie mogą przystąpić do prac nad projektem

Jacek Dominik, wiceminister finansów, twierdzi, że zrównanie stawek akcyzy na olej opałowy i napędowy jest konieczne, aby ukrócić masowe wykorzystywanie oleju grzewczego do napędu pojazdów silnikowych

Ministerstwo Finansów chce, by posłowie powrócili do prac na ustawą podnoszącą kilka razy stawkę akcyzy na olej opałowy. Podwyżka powinna nastąpić przed nadchodzącym sezonem grzewczym, czyli do września. Na razie rządowy projekt stosownej ustawy utknął w Sejmie. Poseł Aleksandra Natalli-Świat, przewodnicząca sejmowej Komisji Finansów Publicznych, zapewniła jednak GP, że po konsultacjach z resortem finansów Sejm wróci do pracy nad nim.

Podwyżka z rekompensatą

Projekt ustawy o zwrocie części wydatków ponoszonych w latach 2006-2012 na ogrzewanie olejem opałowym powierzchni bytowych oraz o zmianie niektórych ustaw znajduje się w Sejmie. Mimo że wpłynął w czerwcu ubiegłego roku, doczekał się jedynie pierwszego czytania. Od samego początku budził kontrowersje. Posłowie zaledwie kilkoma głosami oddalili wniosek o odrzucenie go w całości.

Ustawa przewiduje zrównanie stawek akcyzy na olej opałowy i napędowy, co zdaniem Ministerstwa Finansów wyeliminowałoby patologie w obrocie tymi paliwami. Ze względu na dużo niższą stawkę akcyzy olej opałowy jest znacznie tańszy. W związku z tym często wykorzystywany jest jako zamiennik oleju napędowego.

Jednocześnie projekt ustawy zakłada zwrot części wydatków poniesionych przez osoby fizyczne na zakup oleju opałowego przeznaczonego do ogrzewania mieszkań i domów oraz rekompensaty dla organów administracji publicznej, szkół, żłobków, szpitali, przychodni, domów dziecka, domów samotnej matki, domów dla bezdomnych, noclegowni.

Poseł Aleksandra Natalli-Świat mówi, że Sejm zamierza zająć się ustawą.

- Musimy ustalić tryb prac z Ministerstwem Finansów, dowiedzieć się, czy resort nie ma innych planów wobec tego projektu - informuje przewodnicząca komisji. Zapewnia, że termin posiedzenia komisji powinien być znany podczas najbliższego posiedzenia Sejmu. Posłowie zbierają się w dniach 14-16 lutego.

Tymczasem Jakub Lutyk, rzecznik prasowy Ministerstwa Finansów, twierdzi, że rząd nie wycofał się z decyzji o zrównaniu stawek akcyzy na olej opałowy i napędowy.

- Obowiązująca obecnie różnica jest furtką dla funkcjonowania szarej strefy. Liczymy, że Sejm przyjmie ustawę, zanim zacznie się kolejny sezon grzewczy, czyli do września tego roku. Zrównanie stawek to jedyne narzędzie do walki z szarą strefą - tłumaczy rzecznik.

Jednocześnie wyjaśnia, że resort nie popiera pomysłu dodawania do oleju opałowego substancji powodujących zacieranie silników wysokoprężnych. Przeważają względy etyczne. Ofiarą takiego rozwiązania mogliby paść uczciwi właściciele samochodów, którzy nieświadomie zatankowaliby podrobione paliwo na stacji benzynowej.

Opinie ekspertów

Eksperci podatkowi mają zróżnicowane opinie na temat pomysłu Ministerstwa Finansów. Krzysztof Flis, doradca podatkowy ze spółki doradztwa podatkowego MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy uważa, że zrównanie stawek może być środkiem do wyeliminowania nieprawidłowości związanych z obrotem olejem opałowym.

- Utrzymywanie różnych stawek akcyzy na towary bardzo podobne sprzyja nadużyciom. Rozumiem intencje Ministerstwa Finansów i wierzę, że nie kieruje się tylko interesem fiskalnym. Pomysł jest dobry, pod warunkiem że wejdzie w życie ustawa o zwrocie części podatku, a rekompensaty będą funkcjonować sprawnie i szybko - mówi ekspert z MDDP.

Przypomina, że wielu właścicieli domów zainwestowało w instalacje do ogrzewania olejem opałowym. To oni ponieśliby największe straty, gdyby nie przyjęto systemu zwrotu. Poza tym podwyżka spowodowałaby zmniejszenie zainteresowania olejem opałowym, co odbiłoby się na sytuacji producentów tego paliwa. Ponadto nieuwzględnienie w ustawie o zwrocie przedsiębiorców wykorzystujących olej opałowy zgodnie z przeznaczeniem podwyższy koszty ich działalności.

- Z drugiej strony oczywiste jest, że każdy system zwrotów jest jakimś utrudnieniem zarówno dla podatników, jak i administracji. Wydaje się, że skuteczniejszym i mniej uciążliwym sposobem na wyeliminowanie szarej strefy powinny być kontrole paliwa zarówno sprzedawanego na stacjach, jak i w zbiornikach samochodów - uważa Krzysztof Flis.

Z kolei Jarosław Ostrowski, radca prawny z Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy, wątpi, by zwrot części podatku uchronił uczciwych użytkowników oleju opałowego przed wzrostem obciążeń.

- Co więcej - wydaje się, że jej wdrożenie podroży koszty poboru podatku. Projekt zakłada konieczność rejestracji podatników, przewiduje składanie wniosków o zwrot wraz z fakturami zakupu. Te okoliczności, jak również kontrola ewentualnych nadużyć, walnie przyczynią się do wzrostu kosztów poboru podatku - mówi Jarosław Ostrowski.

Jego zdaniem trudno będzie dotrzymać zwrotu w terminie 30 dni (maksymalnie 60 dni), zważając, że wniosków będą tysiące.

- Uważam, że lepszym rozwiązaniem jest utrzymanie stawki preferencyjnej na oleje opałowe. Działania przestępcze związane z handlem olejem opałowym nie usprawiedliwiają karania ogółu obywateli zwiększoną akcyzą oraz kosztami jej poboru. Aparat państwa winien skoncentrować się raczej na ściganiu nieuczciwych podatników, a nie na podwyższaniu ciężarów fiskalnych i mnożeniu procedur - ocenia radca prawny.

6,1 mld zł wartość uszczupleń akcyzy i VAT w obrocie paliwami wykrytych od początku 1999 roku do połowy 2006 roku

 

Branża ostrzega

Zdecydowanym przeciwnikiem nowych rozwiązań jest Polska Izba Paliw Płynnych. Jej zdaniem nie można walczyć z szarą strefą, podnosząc podatki. Im wyższe obciążenia, tym większa pokusa do oszustw.

- Po podwyżkach będziemy mieć najdroższy olej opałowy w Unii Europejskiej, co przyczyni się jedynie do zwiększenia przemytu paliwa przez naszą wschodnią granicę. Uczciwy interes będzie mniej opłacalny - mówi Bolesław Doliński, prezes Związku Pracodawców Przemysłu Naftowego, przewodniczący sekcji oleju opałowego, biopaliw i odnawialnych źródeł energii w PIPP. Jego zdaniem, w sytuacji gdy UE cierpi na niedobór nośników energii, dziwić może pomysł resortu finansów, by wyeliminować z rynku jeden z nich, w dodatku w całości produkowany w Polsce. Z przyczyn technologicznych olej opałowy i tak będzie wytwarzany przez nasze rafinerie. Z powodu braku zapotrzebowania w kraju będzie sprzedawany poniżej kosztów za granicę.

- W tym czasie trzeba będzie sprowadzać coraz droższy gaz z Rosji - ostrzega Bolesław Doliński. Zwraca uwagę, że olej opałowy jest zużywany nie tylko do ogrzewania mieszkań, ale także przez przedsiębiorców. Jest nośnikiem, który gwarantuje stabilny dopływ ciepła potrzebnego do wielu gałęzi produkcji. Jej koszty znacznie wzrosną. PIPP ma inny pomysł na walkę z szarą strefą. Proponuje przyjęcie ustawy o monitoringu i kontroli obrotu produktami o różnych stawkach podatku akcyzowego. Zgodnie z nią cały obrót olejem opałowym podlegałby kontroli przez system informatyczny, który rejestrowałby cały obrót olejem opałowym, wszystkie transakcje, producentów i dystrybutorów oraz użytkowników paliwa. Założenia do projektu Izba przekazała do Ministerstwa Finansów. Zdaniem PIPP byłby to system skuteczny i mało kosztowny, działający podobnie do systemów przelewów międzybankowych.

Jak powiedział GP Jakub Lutyk z Ministerstwa Finansów, resort zapoznał się z projektem Polskiej Izby Paliw Płynnych, ale propozycje organizacji lobbystycznych podczas stanowienia prawa mogą być brane pod uwagę (lub nie), ale tylko wtedy, gdy są neutralne dla rynku. Jednocześnie poinformowano nas, że MF nie planuje złożenia autopoprawki do własnego projektu ustawy, np. dotyczącej rozszerzenia zwrotu podatku o przedsiębiorców. Z taką inicjatywą mogą wystąpić posłowie.

Teraz los podwyżki zależy od Sejmu. Tymczasem wielokrotnie niweczył on plany Ministerstwa Finansów. Gdy wiosną 2005 roku MF w rozporządzeniu próbował zrównać akcyzę na olej opałowy i napędowy oraz podnieść podatek na gaz do samochodów (LPG), posłowie zareagowali błyskawicznie. Natychmiast opracowali i niemal jednogłośnie przyjęli nowelizację ustawy o akcyzie, wpisując w niej stawki znacznie niższe niż w rozporządzeniu. Pozostały one w ustawie do dziś. Bez jej zmiany MF może jedynie obniżać podatek, ale nie może go podnieść.

 

ZE STRONY BIZNESU
Analitycy zwracają uwagę na spadającą w ostatnich latach produkcję i zużycie oleju opałowego.

- Można spodziewać się, że ubiegły rok znów przyniósł spadek sprzedaży oleju opałowego w podobnej skali jak w 2005 roku, gdy sprzedaż spadła o 10 proc. wobec 2004 roku - mówi Jacek Cwetler, dyrektor Polskiej Izby Paliw Płynnych.

W 2004 roku sprzedaż oleju wyniosła 2,8 mln ton, a w 2005 już 2,5 mln ton. Główni producenci to polskie koncerny paliwowe PKN Orlen i Grupa Lotos (łącznie ponad 2 mln ton). Na import przypadło ponad 0,4 mln ton, a sprowadzaniem tego surowca z zagranicy zajmują się głównie prywatne firmy.

- W poprzednich latach olej opałowy był bardzo popularny. Spadek zużycia nie wynika jedynie ze spadku popytu na olej wykorzystywany w celach opałowych, ale także z pewnego ukrócenia szarej strefy, gdyż ten rodzaj oleju często był wykorzystywany jako olej napędowy - mówi Urszula Cieślak z Biura Maklerskiego Reflex.

Trudno o wzrost popytu, jeśli jest ryzyko wzrostu ceny. Rządowe plany spowodowały, że zmalała liczba zainteresowanych wykorzystywaniem tego oleju, a część użytkowników zaczęła myśleć o alternatywnych metodach ogrzewania.

- W związku z pracami nad zrównaniem stawek akcyzy możliwy jest dalszy spadek produkcji i zużycia oleju opałowego. Jest on teraz coraz częściej zastępowany np. gazem - dodaje Jacek Cwetler.

Skutkiem tego są także plany mniejszej produkcji i już teraz np. Grupa Orlen ogranicza kontyngenty i produkcję na 2006 rok.

 

SZERSZA PERSPEKTYWA

UNIA We wszystkich krajach UE tańszy olej opałowy jest barwiony w celu odróżnienia go od paliwa napędowego. Niemniej w niektórych państwach, np. Portugalii czy Holandii, można wlewać olej opałowy do traktorów. To element polityki wspierania rolnictwa. Stawki zazwyczaj są zróżnicowane, a walka z przestępstwami paliwowymi opiera się głównie na kontroli. Eksperci wskazują, że Polska kultura prawna różni się od np. skandynawskiej, gdzie raczej nikt nie wlewałby oleju opałowego do baku samochodu.

 



Fof. Wojciech Górski Marcin Musiał

źródło: Gazeta Prawna z dnia 06 lutego 2007r.

 
PODATKI

Według Ministerstwa Finansów trzeba opodatkować środki pomocowe z funduszy UE...
Podatek od unijnej pomocy

Według Ministerstwa Finansów trzeba opodatkować środki pomocowe z funduszy UE
Przedsiębiorcy obawiają się, że konieczność zapłaty podatku zagrozi bytowi ich firm 
Zdaniem ekspertów interpretacja resortu jest błędna i niezgodna z polityką Wspólnoty

Ministerstwo Finansów uważa, że otrzymanie pieniędzy z Unii Europejskiej wiąże się w większości przypadków z koniecznością zapłacenia podatku. Firmy, które otrzymują unijne dotacje na sfinansowanie swoich projektów, alarmują, że takie stanowisko resortu zagraża ich dalszej działalności.

 

 

Obowiązek podatkowy

Problem mają zwłaszcza firmy szkoleniowe. Ich właściciele mówią, że zapewnienia MF o neutralności podatkowej braku zwolnienia nie są prawdą. Resort twierdzi, że brak zwolnienia nie wpłynie na wysokość podatku, bo otrzymane środki zostaną zrównoważone wydatkami stanowiącymi koszty uzyskania przychodu. W wielu przypadkach pieniądze trafiły na konta firm w grudniu. Kwoty były znaczne, bo stanowiły pierwszą transzę dofinansowania projektów. W takiej sytuacji przyjmując interpretację MF, firma musi zapłacić podatek od otrzymanej dotacji od razu, przy czym pieniądze musi wyjąć z własnej kieszeni, bo nie może wykorzystać dotacji na zapłacenie podatku. Nawet jeśli później w trakcie realizacji projektu będzie mogła odzyskać pieniądze, nie zmienia to faktu, że najpierw firma musi je zapłacić.

Potwierdza to Adrian Jonca, doradca podatkowy z kancelarii Beiten Burkhardt.

- Jeżeli uznamy za jedynie słuszną interpretację MF dotyczącą obowiązku opodatkowania przez beneficjentów końcowych podatkiem dochodowym pomocy bezzwrotnej pochodzącej ze środków UE, istotnie należy uznać, że np. firma szkoleniowa musi zapłacić podatek dochodowy od otrzymanej dotacji na prowadzone szkolenie - wyjaśnia Adrian Jonca.

W jego ocenie, ponieważ organ dotujący nie kupuje usług w firmie realizującej program współfinansowany z UE, nie można uznać też, że pierwsza rata pieniędzy wypłacona firmie szkoleniowej jest zaliczką wolną od podatku dochodowego. Jeżeli jest to dotacja, to podlega ona opodatkowaniu, nawet gdy wypłacono ją przed wykonaniem dotowanej usługi.

- Pieniądze należy w takiej sytuacji opodatkować zgodnie z zasadami ogólnymi w momencie ich otrzymania - podkreśla Adrian Jonca.

Gdyby np. firma dostała pieniądze w grudniu, a rok podatkowy odpowiada rokowi kalendarzowemu, to podatnik musi rozliczyć podatek z tego tytułu w deklaracji rocznej. Jeżeli firma otrzymałaby pieniądze w styczniu, musiałaby rozpoznać podatek od tej kwoty przy obliczaniu zaliczki za styczeń. Ale to nie jedyny problem.

Polska, włączając otrzymywaną pomoc UE do środków budżetowych, z których przekazywana jest ona do beneficjentów końcowych, pozbawia ich możliwości skorzystania z całkowitego zwolnienia tych środków z podatku dochodowego

W ocenie eksperta następną kwestią problematyczną związaną ze sposobem opodatkowania środków bezzwrotnych pochodzących z pomocy UE, którymi finansowane są różnego rodzaju programy realizowane przez firmy, jest rozliczenie kosztów związanych z takimi projektami.

- Jeżeli np. zostanie wynajęta sala w celu przeprowadzenia dotowanego szkolenia, to powstanie problem, do którego roku podatkowego zaliczyć koszty wynajmu sali - zauważa Adrian Jonca.

Co do zasady koszty zaliczane są do roku, w którym powstał przychód, i powstaje wątpliwość, czy koszt powiązać z przychodem z tytułu otrzymania dotacji, czy z przychodem należnym z tytułu wykonanej usługi szkoleniowej.

Zdaniem eksperta wydaje się, że owe koszty należy rozliczyć w momencie uzyskania przychodu z tytułu faktycznego wykonania dotowanej usługi, a dotację opodatkujemy kasowo w momencie jej otrzymania.

Wątpliwa interpretacja

Eksperci mają jednak poważne wątpliwości, czy stanowisko MF jest słuszne. Paweł Jabłonowski, ekspert podatkowy z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, potwierdza, że istotnie, wszelkie zwolnienia podatkowe z zasady powinny być rozumiane wąsko.

Jednak zaraz dodaje, że skrajne zawężanie zwolnień może prowadzić do sytuacji braku możliwości skorzystania z przedmiotowych preferencji i czynić zwolnienie bezprzedmiotowym.

- Przyjęcie wąskiej interpretacji, że zwolnione z opodatkowania są dochody podatników pochodzące wyłącznie od rządów państw obcych, organizacji międzynarodowych itp., ale wypłacanych bezpośrednio beneficjentom, niepotrzebnie komplikuje rozliczenia podatkowe - podkreśla Paweł Jabłonowski.

- Powyższe zwolnienia należałoby interpretować ze względu na cel pochodzenia środków - mówi ekspert.

Dodaje, że niestety zmianę podejścia organów podatkowych w powyższym zakresie może wymusić jedynie zmiana przepisów podatkowych, ponieważ MF dość jasno wypowiedziało się w przedmiotowej kwestii.

 

Jednolita praktyka fiskusa

Szansy na zmianę podejścia urzędników do problemu zwolnienia nie widzi też Marlena Kucińska, aplikant radcowski w Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów Nowakowski i Wspólnicy.

- W związku z pismem MF nikt zapewne nie ma już złudzeń, jak po 30 sierpnia 2006 r. będą orzekać organy podatkowe w kwestii opodatkowania środków pochodzących z funduszy strukturalnych - mówi ekspert.

Urzędnicy za pismem MF uznają, że pomoc, jaką otrzymują beneficjenci (np. instytucje szkoleniowe), pochodzi ze środków pożyczonych z budżetu państwa na prefinansowanie realizowanych programów i projektów pomocowych.

W ocenie Marleny Kucińskiej, dopóki ministerstwo nie zmieni stanowiska w tej kwestii i nie uzna, że środki te nie podlegają opodatkowaniu, dopóty interpretacja ta będzie stosowana przez organy podatkowe jako prawidłowa.

 

Rozliczenia finansowe

Jak podkreśla kolejny rozmówca, zgodnie z przepisami jednym z warunków dla zwolnienia z podatku dochodów pochodzących ze środków pomocowych funduszy strukturalnych UE jest to, aby środki te stanowiły bezzwrotną pomoc.

- Moim zdaniem, zgodnie z oczywistą i literalną wykładnią przepisów, wymóg bezzwrotności oznacza, że podatnik nie jest zobowiązany do zwrotu otrzymanych środków - mówi Ewa Grzejszczyk, doradca podatkowy tax manager w Deloitte.

W konsekwencji jakiekolwiek rozliczenia finansowe pomiędzy innymi podmiotami dokonywane w związku z wypłatą takich środków podatnikowi nie powinny mieć wpływu na możliwość zastosowania zwolnienia.

Jak podkreśla Ewa Grzejszczyk, jakiekolwiek konstrukcje interpretacyjne uzależniające zastosowanie zwolnienia od szczegółowego przeznaczenia bezzwrotnych środków lub rozliczeń dokonywanych pomiędzy podmiotami unijnymi lub państwowymi przed przekazaniem tych środków podatnikowi jest nieuzasadnione.

- W mojej ocenie UE wcześniej czy później zainteresuje się kwestią opodatkowania podatkiem dochodowym bezzwrotnej pomocy unijnej wykorzystywanej na finansowanie różnego rodzaju programów pomocowych - mówi Adrian Jonca.

I wyjaśnia, że UE krok po kroku sprawdza polskie przepisy podatkowe pod kątem ich zgodności z przepisami wspólnotowymi.

- Podejrzewam, że w omawianym zakresie również tylko kwestią czasu jest interwencja UE - mówi Jonca.

Powodów zdaniem eksperta jest kilka. Przede wszystkim jednym z podstawowych założeń bezzwrotnej pomocy UE jest, by w ramach realizacji dotowanego celu była ona wolna od wszelkich podatków i obciążeń fiskalnych. Polska, włączając natomiast otrzymywaną pomoc UE do środków budżetowych, z których przekazywana jest ona dalej do beneficjentów końcowych, pozbawia ich możliwości skorzystania ze zwolnienia z podatku. To podstawowy powód wyłączenia zwolnienia. Problem w tym, że nie ma możliwości, by pieniądze trafiły z UE bezpośrednio do beneficjenta końcowego - podmiotu faktycznie realizującego projekt.

 

POSTULUJEMY

Ministerstwo Finansów powinno zmienić swoją interpretację i pozwolić na objęcie zwolnieniem w PIT i CIT środki pochodzące z UE.

Aleksandra Tarka

źródło: Gazeta Prawna z dnia 26 stycznia 2007r.

 
PODATKI

Urząd nie wymierzy podatku i nie nałoży kary - to skutki korzystnej interpretacji
Zmieniona interpretacja chroni jeszcze prawie rok

Interpretacja urzędu może obowiązywać jeszcze przez rok po jej zmianie przez izbę skarbową. Tak wynika z przepisów, chociaż nie wszystkie organy podatkowe to respektują.


 

Pozytywna interpretacja urzędu to dobrodziejstwo dla podatnika. Nie musi płacić podatku, nie grozi mu też odpowiedzialność karna skarbowa. Warto więc zapytać fiskusa o swoje sprawy. Tak zrobiło zrzeszenie zajmujące się pomocą dla osób mających kłopoty ze znalezieniem pracy. Zrzeszenie organizuje szkolenia, a uczestnikom wypłaca dodatki motywacyjne "celem zrekompensowania podwyższonych kosztów funkcjonowania gospodarstwa domowego beneficjentów (...) oraz zmotywowania ich do większej aktywności".

Czy trzeba od nich potrącać podatek - o to zapytało na początku zeszłego roku we wniosku o interpretację. Nie, odpowiedział Urząd Skarbowy w Żninie.

Izba koryguje urząd

Aktywni bezrobotni dostawali więc wsparcie w pełnej wysokości. Do akcji wkroczyła jednak Izba Skarbowa w Bydgoszczy. Uchyliła postanowienie urzędu, stwierdzając, że w ustawie o PIT nie ma podstawy prawnej do zwolnienia z podatku. Przepisy mówią o zwolnieniu świadczeń w postaci szkolenia, wyżywienia, zakwaterowania, ale nic nie wspominają o dodatkach motywacyjnych. Zrzeszenie powinno więc (jako płatnik) zmniejszać wypłaty o podatek.

Izba skarbowa może z własnej inicjatywy zweryfikować rozstrzygnięcie urzędu. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że interpretacja od razu przestaje obowiązywać. Wręcz przeciwnie, jeszcze przez jakiś czas chroni podatnika. Jak długo? W decyzji Izby Skarbowej w Bydgoszczy czytamy, że zmiana "wywiera skutek, począwszy od rozliczenia podatku za miesiąc następujący po miesiącu, w którym decyzja została doręczona płatnikowi".

Dochodowy rozliczamy rocznie

Tu izba mija się z prawdą. Powołuje się, co prawda, na art. 14b § 5 ordynacji podatkowej, ale z tego przepisu wynika co innego. Zmieniona interpretacja wygasa w następnym miesiącu tylko w wypadku podatków rozliczanych miesięcznie, np. VAT. Jeżeli zmiana dotyczy podatków rozliczanych rocznie (PIT albo CIT), obowiązuje dopiero podczas rozliczenia za rok następujący po roku, w którym doręczono decyzję.

Izba Skarbowa w Bydgoszczy wydała decyzję w grudniu 2006 r., ale doręczyła ją dopiero w styczniu 2007 r. Korzystne dla wnioskodawcy stanowisko obowiązuje więc przez cały bieżący rok. Mimo że izba je zakwestionowała.

Co powinien zrobić podatnik w takiej sytuacji? - Oczywiście może wytknąć błąd i odwołać się od decyzji izby -mówi radca prawny Jakub Meysner. - Nie zawsze jednak podatnicy chcą zadzierać z fiskusem. Tym bardziej że bez względu na to, jak się zachowają, i tak korzystna interpretacja urzędu dotycząca podatku dochodowego obowiązuje do końca roku.

Korzyść tylko dla pytającego

Wygląda więc na to, że zrzeszenie nie musi do końca roku potrącać podatku od wypłacanych bezrobotnym dodatków motywacyjnych. A izba skarbowa nieprawidłowo informuje o skutkach zmiany interpretacji. Nie oznacza to jednak, że beneficjenci mogą spać spokojnie.

- Ochronna moc interpretacji ograniczona jest wyłącznie do podmiotu, który o nią wystąpił, w tym wypadku płatnika - tłumaczy Piotr Bieniek, radca prawny w Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy. - Jest on zwolniony z obowiązku obliczenia, potrącenia i odprowadzenia podatku. Jeżeli jednak o analogiczne interpretacje nie wystąpili świadczeniobiorcy, to nie korzystają z żadnej szczególnej ochrony prawnej. Urząd może zatem wszcząć postępowanie i stwierdzić, że powinni zapłacić podatek. Jedynym argumentem przeciwko takiemu działaniu byłoby naruszenie zasady zaufania do organów podatkowych.

Gdy zmienią się przepisy

Izba skarbowa weryfikuje interpretację urzędu także wtedy, gdy zmienią się przepisy. Jednak i w tym wypadku ustawodawca wydłużył okres obowiązywania korzystnego stanowiska urzędu. Z art. 14b §5 ordynacji podatkowej wynika bowiem, że interpretacja dotycząca podatku dochodowego obowiązuje nawet rok po zmianie przepisów, których dotyczyło pytanie. Nie zgadza się z tym minister finansów -jego zdaniem interpretacja traci automatycznie moc w momencie zmiany. Takie informacje można też nadal znaleźć w wyjaśnieniach organów podatkowych (np. decyzja Izby Skarbowej w Poznaniu z 6 października 2006 r.). Więcej pisaliśmy o tym w "Rz" z 17 maja i 11 września ub. r.

 

Na podstawie tego artykułu zostaną ułożone pytania do konkursu Moneta Aurea / Platina. Więcej na stronie internetowej
www.moneta.interia.pl

podyskutuj z autorem e-mail: p.wojtasik@rzeczpospolita.pl

PRZEMYSŁAW WOJTASIK
Błędne pouczenie nie wywiera skutków

Piotr Bieniek, radca prawny, wspólnik w Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy

 

Jeśli podatnik otrzymał korzystną interpretację, to urząd skarbowy nie może wydać niezgodnej z nią decyzji. Nawet gdy izba skarbowa zmieni to rozstrzygnięcie, interpretacja dotycząca podatku dochodowego chroni pytającego do końca roku podatkowego. Pouczenie izby skarbowej, że zmiana obowiązuje już w następnym miesiącu po doręczeniu decyzji, jest niezgodne z ordynacją podatkową i podstawowymi zasadami rozliczania podatku dochodowego. Nie wywiera więc żadnych skutków prawnych dla adresata. ¦


Co się zmieni po 1 lipca  
  do 30 czerwca od 1 lipca
Kto wydaje urząd skarbowy minister finansów
Ile kosztuje nic (do końca 2006 r. 5 zł) 75 zł
Jak kwestionować zażalenie do izby skarbowej skarga do sądu
Za kilka miesięcy diametralnie zmienią się zasady wydawania interpretacji. Na pytania podatników będzie odpowiadał minister finansów. Przy składaniu wniosku zapłacimy 75 zł, ale nie mamy gwarancji, że nasz urząd zastosuje się do interpretacji.
 
PODATKI

Precedensowy proces kancelarii Nowakowski i Wspólnicy

Kancelaria Nowakowski i Wspólnicy wygrała precedensowy spór z organami podatkowymi przed NSA. Reprezentowała ona przed Naczelnym Sądem Administracyjnym podatnika, który dokonał odliczenia VAT-u, wynikającego z faktur, które otrzymał zanim zarejestrował się jako podatnik VAT.

Jest to kontynuacja sprawy, która była już przedmiotem orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Olsztynie (I SA/Ol 445/05): przedsiębiorca dokonał w listopadzie 2004 roku zakupów inwestycyjnych pod przyszłą działalność gospodarczą, a następnie pod koniec grudnia 2005 roku złożył w urzędzie skarbowym formularz rejestracyjny oraz deklarację, gdzie wykazał nadwyżkę podatku naliczonego nad należnym. Naczelnik urzędu skarbowego odmówił zwrotu podatku argumentując, że w okresie powstania prawa do odliczenia podatnik nie był zarejestrowanym podatnikiem VAT. Decyzję naczelnika podzielił dyrektor izby skarbowej. Kancelaria Nowakowski i Wspólnicy reprezentowała podatnika w postępowaniu w pierwszej instancji przed WSA w Olsztynie, który wydał 5 stycznia 2006 roku wyrok uwzględniający skargę podatnika. Powyższy wyrok spotkał się z dużym zainteresowaniem środowiska prawniczego oraz przedsiębiorców, którym do tego momentu organy podatkowe uniemożliwiały odliczenie podatku VAT, w przypadku zakupu towarów i usług przed rejestracją w urzędzie skarbowym.
W dniu 21 grudnia 2006 roku w powyższej sprawie NSA wydał wyrok (I FSK 378/06), którym oddalono skargę kasacyjną dyrektora izby skarbowej i w pełni podzielono stanowisko podatnika oraz WSA w Olsztynie.

Ze strony Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy podatnika reprezentował adwokat Cezary Józef Nowakowski.

 

Polski serwer Prawa - 2006-12-27

(Żródło: KNW/KW)

Adam Seweryn /KW

 
NIEUCZCIWA KONKURENCJA I PRAKTYKI MONOPOLISTYCZNE

Prywatni przewoźnicy domagają się zaprzestania praktyk nieuczciwej konkurencji stosowanych przez spółkę PKP Cargo. Wnioski o wszczęcie postępowania przeciwko tej spółce złożyło sześciu przewoźników kolejowych.
PKP Cargo wykorzystuje dominującą pozycję na rynku spedycyjnym

Prywatni przewoźnicy domagają się zaprzestania praktyk nieuczciwej konkurencji stosowanych przez spółkę PKP Cargo. Wnioski o wszczęcie postępowania przeciwko tej spółce złożyło sześciu przewoźników kolejowych.

Zdaniem Jarosława Pawluka, prezesa CTL Logistics, praktyki stosowane przez spółkę PKP Cargo deformują rynek i uniemożliwiają innym firmom działanie

 

Spór dotyczy umów długoterminowych oraz specjalnych (umowy roczne), które PKP Cargo podpisało ze swoimi kontrahentami. Zastrzeżono w nich, iż w razie podjęcia współpracy z innymi przewoźnikami kolejowymi (np. prywatnymi spółkami) umowy te zostaną zerwane.

 

Pozycja dominująca

- Naszym zdaniem praktyki stosowane przez spółkę PKP Cargo deformują rynek. Ponieważ przewoźnik ten ma w Polsce pozycję dominującą, w praktyce uniemożliwia innym firmom działanie na rynku, który zgodnie z prawem powinien być otwarty dla wszystkich przedsiębiorców - mówi Jarosław Pawluk, prezes zarządu CTL Logistics.

15 grudnia ubiegłego roku prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął na wniosek CTL Logistics kolejne postępowanie antymonopolowe w sprawie nadużywania przez PKP Cargo pozycji dominującej na krajowym rynku kolejowych przewozów towarowych, poprzez wprowadzenie 1 maja 2006 r. zmian w Zasadach sprzedaży usług przewozów towarowych przez PKP Cargo. W szczególności zmian, które uprawniają PKP Cargo do odmowy podpisywania umów specjalnych z przedsiębiorcami uznanymi za konkurentów PKP Cargo. Sprawa ta nabiera coraz większego znaczenia, szczególnie w związku z zachodzącą dalszą liberalizacją sektora usług transportu kolejowego i wchodzącą w życie z początkiem 2007 roku jego deregulacją. Stosowanie praktyk monopolistycznych przez PKP Cargo może w najbliższej przyszłości stać się obiektem zainteresowania Komisji Europejskiej, w szczególności w kontekście już działających na polskim rynku przewoźników operujących transgranicznie na obszarze Unii Europejskiej i zapowiedzią wejścia na polski rynek w najbliższych latach kolejnych przewoźników europejskich.

- Z wnioskiem o wszczęcie postępowania przeciwko PKP Cargo zwracają się przedsiębiorcy zarzucający nadużywanie pozycji dominującej. Za naruszenie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów w tym zakresie grozi kara w wysokości do 10 proc. rocznych przychodów. Jeśli okaże się, że spółka ogranicza swoimi działaniami konkurencję na rynku przewozów, prezes wydając decyzję, może nakazać zmiany oraz nałożyć karę. Tak będzie w każdym przypadku, w którym zarzuty się potwierdzą - wyjaśnia Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Stosowanie praktyk monopolistycznych przez PKP Cargo może w najbliższej przyszłości stać się obiektem zainteresowania Komisji Europejskiej

 

Nieścisłe kryteria

Firmy spedycyjne zawierały umowy z PKP Cargo oraz z odbiorcami końcowymi usług przewozowych, takimi jak zakłady chemiczne, koksownicze, energetyczne. Za zobowiązanie do zlecenia temu przewoźnikowi przewozu określonej ilości towarów otrzymywały stosowne upusty. Zniżki od taryfy towarowej otrzymywały również przedsiębiorstwa bezpośrednio korzystające z usług PKP Cargo.

 

- Ulgi te jednak powinny mieć wymiar ilościowy i ich wysokość zależeć powinna wprost proporcjonalnie od masy zleconego do przewozu towaru. Praktyka była jednak odmienna. PKP Cargo przyznawało upusty w oparciu o niedookreślone kryteria, nie biorąc pod uwagę świadczenia przez spedytora dodatkowych usług spedycyjnych na rzecz klienta. W efekcie przyznanie upustu i określenie jego wysokości zależało tylko i wyłącznie od dobrej woli PKP Cargo - mówi Cezary Nowakowski z kancelarii prawnej Nowakowski i Wspólnicy.

 

Zdarzały się takie sytuacje, w których podmioty zlecające minimalne ilości towarów do przewozu otrzymywały wyższy upust niż podmioty, które zlecały ilości masowe tego samego towaru. Jako pierwszy ze skargą do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z wnioskiem o wszczęcie postępowania antymonopolowego w 2004 roku zwrócił się CTL Logistics.

 

Zarzuty i kara

Do skargi tej dołączały się inne podmioty, które informowały UOKiK o tym i innych naruszeniach prawa konkurencji przez spółkę PKP Cargo. W czerwcu 2004 roku prezes UOKiK wydał w prowadzonym z urzędu postępowaniu decyzję stwierdzającą stosowanie przez tę spółkę praktyki ograniczającej konkurencję i jednocześnie nałożył na ten podmiot 40 mln zł kary pieniężnej (decyzja ta obecnie jest prawomocna). UOKiK zarzucił wówczas spółce PKP, iż w umowach wieloletnich stosował zakaz konkurencji, wiążąc tym samym kontrahentów na co najmniej kilka lat ze sobą.

- Zasadnicze znaczenie miał czas, w jakim nastąpiły działania ze strony PKP Cargo. Dla podmiotu zajmującego dominującą pozycję na krajowym rynku przewozów towarowych koleją istotne było związanie swoich największych klientów jeszcze przed nastąpieniem liberalizacji na tym rynku. Dlatego też prezes UOKiK nadał tej decyzji rygor natychmiastowej wykonalności - mówi Cezary Nowakowski.

 

Skutki tej decyzji choć nie były natychmiastowe, to jednak pozwoliły na znaczne obniżenie przewoźnego i pomogły zdobyć przewoźnikom prywatnym część rynku kolejowego. Po wydaniu tej decyzji PKP Cargo zmuszone było zmienić swoją politykę sprzedaży usług. PKP Cargo wykreśliło niedozwolone postanowienia z umów wieloletnich, ale dopiero kilka miesięcy po wydaniu decyzji przez prezesa UOKiK.

CTL Logistics złożył pod koniec ubiegłego roku kolejną skargę i wniosek o wydanie decyzji tymczasowej, w ramach której prezes UOKiK może zobowiązać PKP Cargo do zaniechania określonych działań w celu zapobieżenia tym zagrożeniom. 18 grudnia 2006 r. prezes UOKiK wydał postanowienie o wszczęciu postępowania w tej sprawie.

 

- Na przełomie roku firmy transportowe podpisują ze swoimi klientami umowy na cały kolejny rok. Ważne jest, aby działania zapobiegające deformacji rynkowej podjęte zostały już teraz. Może się tak stać dzięki wydaniu przez prezesa UOKiK decyzji tymczasowej, która pozwoliłaby uregulować sytuację na czas trwania postępowania - twierdzi Jarosław Pawluk. Jego zdaniem, jeżeli prezes UOKiK nie wyda decyzji tymczasowej i będzie czekał z podjęciem działań do czasu zakończenia postępowania, może okazać się, że jego decyzja w praktyce nie będzie miała większej wartości, bo wejdzie w życie w sytuacji już zdeformowanego rynku, którego nie da się naprawić wcześniej niż dopiero w następnym roku. Po prostu PKP Cargo, stosując praktyki ograniczające konkurencję, na przełomie roku uniemożliwi konkurentom podpisanie kontraktów na cały 2007 rok.

Spółka PKP Cargo odmówiła komentarza w tej sprawie.

 

NADUŻYWANIE POZYCJI DOMINUJĄCEJ
Na czym polega nadużywanie pozycji dominującej:

 

- bezpośrednie lub pośrednie narzucanie nieuczciwych cen (w tym cen nadmiernie wygórowanych albo rażąco niskich)
- uzależnianie zawarcia umowy od przyjęcia lub spełnienia przez drugą stronę innego świadczenia, które nie ma związku z przedmiotem umowy
- przeciwdziałanie ukształtowaniu się warunków niezbędnych do powstania bądź rozwoju konkurencji
- narzucanie uciążliwych warunków umów
- utrudnianie konsumentom dochodzenia swoich praw

Beata Trochymiak

źródło: Gazeta Prawna z dnia 07 lutego 2007r.